Ca?uj? w dup? kultur? masow? 

Awangarda poetycka poruszy?a moj? g?ow?
Wi?c siedz?, owijam w?asny stolec w papier
Palcem wskazuj?cym za uchem si? drapi?
Palcem serdecznym d?ubi? sobie w nosie
Czasem co? wynajd?, czasem co? wynios?
Potem turlam to sobie w kó?ko po blacie
Poka?? to mamie, poka?? to tacie
Pytam si? co robi?, gdy turlanie zbrzydnie
A tata do mnie na to - zjadaj bo wystygnie

Teraz przysz?a pora na fakt autentyczny
W naszej s?u?bie zdrowia panuje stan krytyczny
Kiedy by?em w szpitalu, piel?gniarki z pragnienia
Wysysa?y swym pacjentom zapasy nasienia
Laborantki gdy wiedz?, ?e nikt si? nie zbli?y
Popijaj? sobie cicho mocz do analizy
Troch? ka?u zje?? na niestrawno?? nie zaszkodzi
Zdrowe cia?o, zdrowy duch - zdrowe te? odchody
Ko?cz? t? opowie??, czas up?ywa poma?u
Bo jak d?ugo mo?na siedzie? kontempluj?c zwa?y ka?u


Czasami sobie roj?

?e mo?e to my dwoje
?e nic ju? poza nami
A my nie znamy granic
Lecz musz? roi? szybko
Kto wie, czy wnet to wszystko
Pr?dzej, czy pó?niej, zaraz
Nie runie prosto na nas

Ref.
Bo noc? wielka ?y?ka
Bliznami z bliska b?yska
Nie wstan? bo si? boj?
Boj? si? o nas dwoje

Czasami sobie roj?
?e mo?e to my dwoje
?e nic ju? poza nami
A my nie znamy granic
Im d?u?ej o tym my?l?
Tym bardziej nienawistnie
?y?eczka mnie nachodzi
Bynajmniej, nie by s?odzi?

Bo noc? wielka ?y?ka
Bliznami z bliska b?yska
Nie wstan? bo si? boj?
Boj? si? o nas dwoje