Wyruszam w drog?, dalek? drog? 

Trwa? niby bezpiecznie ju? d?u?ej nie mog?
Chc? odkry? to, co zakryte przede mn?
Chce szuka? tego, cho? mo?e nadaremn?
Chc? pozna? prawd? o sobie samym
Kim jestem, co robi? tutaj mi?dzy wami
Zostawiam wszystko, co wspominam najmilej
Bo cho? wa?ne by?o, to tylko na chwil?

Porzucam to, co by?o najciekawsze
Bo cieszy?o mnie, jednak nigdy na zawsze [x2]

[refren]
Kiedy wróc? tu
Je?li wróc? kiedy?
Je?li znajd? to
Po co szed?em wtedy

Je?li zapytacie
To odpowiem wam
?yj?, kocham, ufam
I prawd? ju? znam [x2]

Udaj? si? sam na najwy?szy szczyt
Gdzie nie ma pó?prawd i nie przetrwa nikt
Gdzie wszystko wida? od góry w dó?
Gdzie ujrz? ca?o??, a nie prawdy pó?
Sp?dz? w ogromnym lesie d?ugie tygodnie
Zapomn? to, co proste i wygodne
Gdy wszystkie demony podejd? blisko
Gdy cisza i ciemno?? przero?nie wszystko

Wtedy pójd? dalej, je?li starczy mnie
Tak trudno jest zbudzi? si? po d?ugim ?nie [x2]

[refren]


Ca?uj? w dup? kultur? masow? 

Awangarda poetycka poruszy?a moj? g?ow?
Wi?c siedz?, owijam w?asny stolec w papier
Palcem wskazuj?cym za uchem si? drapi?
Palcem serdecznym d?ubi? sobie w nosie
Czasem co? wynajd?, czasem co? wynios?
Potem turlam to sobie w kó?ko po blacie
Poka?? to mamie, poka?? to tacie
Pytam si? co robi?, gdy turlanie zbrzydnie
A tata do mnie na to - zjadaj bo wystygnie

Teraz przysz?a pora na fakt autentyczny
W naszej s?u?bie zdrowia panuje stan krytyczny
Kiedy by?em w szpitalu, piel?gniarki z pragnienia
Wysysa?y swym pacjentom zapasy nasienia
Laborantki gdy wiedz?, ?e nikt si? nie zbli?y
Popijaj? sobie cicho mocz do analizy
Troch? ka?u zje?? na niestrawno?? nie zaszkodzi
Zdrowe cia?o, zdrowy duch - zdrowe te? odchody
Ko?cz? t? opowie??, czas up?ywa poma?u
Bo jak d?ugo mo?na siedzie? kontempluj?c zwa?y ka?u