Czy to ju??
Czy to ju?, czy to teraz?
Czy w ten sposób?
Czy w ten sposób si? umiera?
Jak oswoi??
Jak oswoi? dzie? ostatni?
Ile lat?
Ile pozosta?o latni?
Czy to ju??
Czy to ju?, czy to teraz?
Równy biedak
Równy biedak milionera
Równy m??
Równy m?? kawalerowi
Równy wróg
Równy wróg przyjacielowi
[refren]
Mia?em nadziej?, ?e si? nie starzej?
Nic si? nie zmienia, prócz otoczenia
Mog?em biega? pr?dzej, mog?em zrobi? wi?cej
Mog?em by? liderem, brak?o mi niewiele
Czy to ju??
Czy to ju?, czy to teraz?
Ju? za pó?no
Ju? za pó?no, by wybiera?
Ile czasu?
Ile czasu pozosta?o?
Czy to du?o?
Czy to du?o, czy za ma?o?
Czy to ju??
Czy to ju?, czy to teraz?
Co zostaje?
Co zostaje, co zabierasz?
Czy rozumiesz?
Czy rozumiesz swoje ?ycie?
Czy to wa?ne?
Czy to wa?ne jest odkrycie?
[refren]
Mog?em i?? do przodu
Ojcem by? narodu
Mog?em by? blondynem
Mog?em mie? rodzin?
Mog?em si? mocniej trzyma?
Mog?em zmieni? klimat
Mog?em dba? o siebie
Mog?em ?y? jak w niebie
Gdy znów do murów klajstrem ?wie?ym
przylepia? zaczn? obwieszczenia,
gdy "do ludno?ci", "do ?o?nierzy"
na alarm czarny druk uderzy
i byle drab, i byle szczeniak
w odwieczne k?amstwo ich uwierzy,
?e trzeba i?? i z armat wali?,
mordowa?, grabi?, tru? i pali?;
gdy zaczn? na tysi?czn? mod??
ojczyzn? szarpa? deklinacj?
i ?udzi? kolorowym god?em,
i judzi? "historyczn? racj?"
o pi?dzi, chwale i rubie?y,
o ojcach, dziadach i sztandarach,
o bohaterach i ofiarach;
gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
pob?ogos?awi? twój karabin,
bo mu sam Pan Bóg szepn?? z nieba,
?e za ojczyzn? - bi? si? trzeba;
kiedy roz?cierwi si?, rozchami
wrzask liter z pierwszych stron dzienników,
a stado dzikich bab - kwiatami
obrzuca? zacznie "?o?nierzyków". -
- O, przyjacielu nieuczony,
mój bli?ni z tej czy innej ziemi!
wiedz, ?e na trwog? bij? w dzwony
króle z panami brzuchatemi;
wiedz, ?e to bujda, granda zwyk?a,
gdy ci wo?aj?: "Bro? na rami?!",
?e im gdzie? nafta z ziemi sik?a
i obrodzi?a dolarami;
?e im co? w bankach nie sztymuje,
?e gdzie? zw?szyli kasy pe?ne
lub upatrzy?y t?uste szuje
c?o jakie? grubsze na bawe?n?.
R?nij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawo?aj, broni?c swej krwawicy:
"Buja? - to my, panowie szlachta!"