Prawnik syn prawnika, lekarz wnuk lekarza 

a jak to si? dzieje ?e tak cz?sto si? zdarza
by jako wa?ny powód do swojej dumy
nie tylko cia?a ale i ca?e rozumy
dziedziczy? po rodzicach z gotowym przepisem
ojciec by? so?tys to ja te? b?d? so?tysem
scena po scenie scena po scenie scena po scenie

ref.
Scena po scenie nasze ?ycie jest jak spektakl
cho? nam aktorom by? to mo?e troch? nie w smak
i tak jak martwe kuk?y bez najmniejszej woli swojej
robimy cz?sto to co niesie nam spektaklu kolej

Ojciec i matka nie tylko na naszej twarzy
ale i w umys?ach ciasnych si? gospodarzy
kto to zauwa?y ten jest wygrany
cho? na pewno poczuje jakie nosi rany
to teraz je goi? i cokolwiek zmieni? mo?e
albo powiedzie? mog?o by? gorzej
scena po scenie scena po scenie scena po scenie

ref.
Scena po scenie nasze ?ycie jest jak spektakl
cho? nam aktorom by? to mo?e troch? nie w smak
i tak jak martwe kuk?y bez najmniejszej woli swojej
robimy cz?sto to co niesie nam spektaklu kolej





Jest ju? bardzo pó?no 

Pora ju? spa?
Jutro do przedszkola
B?d? musia? wsta?
Jestem tak szcz?sliwy
Bo w dzisiejszym dniu
Sam zawi?za?em
Na kokardk? but

Kiedy o tym my?l?
Nie chce mi si? spa?
A ksi??yc opowiada mi
Najpi?kniejsze
W jego ?yciu sny
Na suficie dobrze widz? je
Sa takie kolorowe

Jest ju? bardzo pózno
Chc? jeszcze spa?
Zaraz do przedszkola
B?d? musia? wsta?
Jedno co mnie cieszy
To radosna mysl
Sam zawia?? buty
I podreptam w nich

Kiedy o tym mysl?
Nie chce mi si? spa?
A s?o?ce opowiada mi
Najcieplejsze
W jego ?yciu dni
Na b??kicie dobrze widz? je
S? takie kolorowe

Pa, pa, pa...