Prawnik syn prawnika, lekarz wnuk lekarza 

a jak to si? dzieje ?e tak cz?sto si? zdarza
by jako wa?ny powód do swojej dumy
nie tylko cia?a ale i ca?e rozumy
dziedziczy? po rodzicach z gotowym przepisem
ojciec by? so?tys to ja te? b?d? so?tysem
scena po scenie scena po scenie scena po scenie

ref.
Scena po scenie nasze ?ycie jest jak spektakl
cho? nam aktorom by? to mo?e troch? nie w smak
i tak jak martwe kuk?y bez najmniejszej woli swojej
robimy cz?sto to co niesie nam spektaklu kolej

Ojciec i matka nie tylko na naszej twarzy
ale i w umys?ach ciasnych si? gospodarzy
kto to zauwa?y ten jest wygrany
cho? na pewno poczuje jakie nosi rany
to teraz je goi? i cokolwiek zmieni? mo?e
albo powiedzie? mog?o by? gorzej
scena po scenie scena po scenie scena po scenie

ref.
Scena po scenie nasze ?ycie jest jak spektakl
cho? nam aktorom by? to mo?e troch? nie w smak
i tak jak martwe kuk?y bez najmniejszej woli swojej
robimy cz?sto to co niesie nam spektaklu kolej





Dwoje ludzi, kiedy? bliskich 

to co dawniej by?o rajem
teraz nazywaj? piek?em
obwiniaj?c si? nawzajem

Dwie rodziny obok siebie
kiedy? nas?czone zgod?
czyj? kto urazi? dum?
dzisiaj zgodzi? si? nie mog?

Dwa t?umy, kiedy? jeden
z jednej strony barykady
dzi? osobno po dwóch ludzi
chcia?o dobra? si? do w?adzy

Dwa narody jedn? ziemi?
wspólnych przodów i korzenie
swoich bogów maj? za nic
w imi? racji, rz?dz i granic

[refren]
Tylko najwi?ksi potrafi? wyrzec si? zemsty
Tylko najwi?ksi potrafi? wyrzec si?
Potrafi? wyrzec si?
Tylko najwi?ksi
Potrafi? wyrzec si?
Tylko najwi?ksi

To mo?esz by? w?a?nie ty
mo?e ty b?dziesz musia? wybra?
czy si?gn?? po czar z?y
czy g??boki spokój wygra?

To mo?esz by? w?a?nie ty
i pierwszy zatrzyma? to
co krew burzy i podpowiada
nigdy dobro lecz z?o

To mog? by? w?a?nie ja
a gdy to ju? dotrze do mnie
niech moja czujno?? trwa
bym post?powa? przytomnie

To mog? by? w?a?nie ja
gdy przyjdzie czas surowej lekcji
czy b?dzie we mnie do?? si?y
bym nie mówi? g?osem bestii

[refren x2]